• English
  • Français
  • Polski
  • Русский

2012

Mija kolejny rok, który był dla nas szczególny przede wszystkim ze względu na finały Euro. Wszystko zostało podporządkowane najwiekszej w historii naszego kraju imprezie piłkarskiej.

Sztyczeń-luty. Krótszy niż zwykle okres przygotowawczy. Inne terminy zgrupowań zimowych, wcześniejsza inauguracja rozgrywek, na szczęście bez wielkich problemów związanych z pogodą.

Marzec-maj. Szybka runda rewanżowa, w której niestety nie udało się dojechać do końcowej stacji pociągiem relacji ul. Konwiktorska. Trzeba było opuścić skład, gdzieś na pierwszym przystanku za ... Kielcami. Zawiadujący stacją na Muranowie jeszcze raz zdecydował się na wymianę obsady kierującej pociągiem. Sterujący lokomotywą przez równo rok maszyniści zostali zastąpieni przez kolejny duet. Okazało się jednak bardzo szybko, że nie potrafili doprowadzić pociągu do centralnego dworca, który zamiast na główny peron, wjechał na bocznicę, a zawiadowca ogłosił, że wycofuje go z rozkładu jazdy.

Czewiec-lipiec. Ostatnie przygotowania i sam turniej Euro. Jednak poza wierzchołkiem piramidy futbolowej, jakim było Euro, toczyły się przygotowania do kolejnego sezonu ligowego. Nie były one łatwe, nie były typowe, głównie ze względu na terminy. Kalendarz urlopów, przygotowań i rozgrywek uległ istotnym zmianom. Największe trudności dotyczyły samych trenerów. Nie tylko tych planujących swoją pracę na kolejny sezon, ale głównie tych, którzy pracę stracili i tych, którzy od jakiegoś czasu nie mogli jej znaleźć. Międzynarodowa, wielka impreza odciągnęła na pewien okres uwagę od krajowych, ligowych i klubowych spraw. Liczyła się tylko narodowa drużyna i jej oczekiwane sukcesy.

Lipiec-sierpień. Zakończony przedwcześnie dla naszej kadry udział w Euro spowodował przyspieszenie i wzrost aktywności działań w „sferze personalno-trenerskiej”. W efekcie tego pojawiły się okoliczności, z których mogłem osobiście skorzystać. Powołanie do pracy w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski nie przytrafia sie trenerowi często. Można powiedzieć nawet, że raz w życiu. Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji odpowiedź nie może być inna, jak tylko pozytywna. A jednak ...

Każdy z trenerów ma swój własny pomysł na siebie, każdy jest w innej sytuacji i każdy podejmuje decyzje na podstawie własnych doświadczeń i priorytetów. Niezwykle ważną rzeczą przy podejmowaniu decyzji, jest możliwość wyboru. Zdecydowanie łatwiej jest decydować na „tak” lub „nie”, niż wybierać jedną z kilku opcji. Ja miałem dwie: trener współpracujący (asystent trenera reprezentacji) lub pierwszy trener w pierwszoligowym klubie za granicą. Kraj wprawdzie niewielki, ale stołeczny klub walczący o mistrzowstwo i udział w europejskich pucharach.

Sierpień-listopad. Nowy kraj, nowe realia piłkarskie. Ośmiopunktowa przewaga „Ekranasu”, jaką zastałem rozpoczynając pracę z „Żalgirisem” została zredukowana do jednego. Pomimo wywalczenia 37 punktów w 13 meczach (1 remis i 12 kolejnych wygranych) nie wystarczyło to do zdobycia tytułu krajowego mistrza. Pozostało drugie miejsce i udział w meczach eliminacyjnych do Ligi Europy.


12.12.2012   Marek Zub

© 2011-2014 Marak Zub.