Licencja UEFA Pro - praca z zespołami od IV ligi do Ekstraklasy Polski
Marek Zub Trener piłkarski

Tomaszów Lubelski, 24 sierpnia 1964

Marek Zub - trener piłkarski z licencją UEFA Pro, 20 lat pracy przy pierwszych zespołach

Byłem zawodnikiem przez dwie dekady, potem stanąłem po drugiej stronie linii bocznej. Prowadziłem drużyny na każdym poziomie rozgrywkowym w Polsce - od IV ligi po Ekstraklasę - i przez trzy lata odpowiadałem za pion sportowy klubu jako dyrektor i wiceprezes zarządu. Na tej stronie zebrałem to, czego nauczyłem się o warsztacie trenerskim, budowaniu drużyny i pracy z młodzieżą.

Widzew Łódź - Ekstraklasa GKS Bełchatów - wicemistrzostwo Polski 2006/07 Puchar UEFA Polonia Warszawa Igloopol Dębica

Kim jestem i skąd się to wszystko wzięło

Zacząłem grać w 1980 roku w Hetmanie Zamość. Miałem szesnaście lat, buty z bazaru i kompletnie żadnego pojęcia, że zostanę przy tym sporcie na całe życie.

Trzy lata później dostałem się na AWF i przeniosłem do AZS AWF Warszawa, wtedy grającego w trzeciej lidze. To była decyzja bardziej o studiach niż o piłce, ale okazała się kluczowa. Studia na akademii wychowania fizycznego dały mi coś, czego nie da żaden trening: język, którym można opisać to, co dzieje się w ciele zawodnika. Fizjologia wysiłku, biomechanika, teoria treningu. Wtedy wydawało mi się to nudne. Dziś wiem, że bez tego zaplecza po prostu powtarzałbym cudze ćwiczenia i nie rozumiał, dlaczego jedne działają, a inne rozwalają zespół w połowie rundy. W 1984 roku trafiłem do Igloopolu Dębica i tam spędziłem siedem sezonów, najdłuższy okres w jednym klubie w całej mojej karierze zawodniczej.

Awans do Ekstraklasy z Igloopolem w 1990 roku był momentem, który pamiętam lepiej niż niejeden mecz. Potem był epizod w belgijskim Lorrain Arlon, dwa lata z zupełnie inną kulturą treningu, inną dietą, innym podejściem do zawodnika jako człowieka. Wróciłem do Polski, grałem w FC Piaseczno, a w sezonie 1995/96 z Polonią Warszawa wygrałem drugą ligę i znowu awansowałem do najwyższej klasy. Karierę skończyłem w 2000 roku w KS Piaseczno, na poziomie trzeciej i czwartej ligi, bez fanfar i bez pożegnalnego meczu. Tak to zwykle wygląda. Nikt nie robi gali dla zawodnika, który po prostu przestaje przychodzić na treningi.

Trenerem zostałem jeszcze zanim przestałem grać. Prowadziłem grupy młodzieżowe najpierw w Dębicy, potem w Piasecznie, łącząc to z własnymi treningami. Brzmi to romantycznie, w praktyce oznaczało dwa treningi dziennie i wieczorne pisanie konspektów przy kuchennym stole. Ale właśnie wtedy zrozumiałem, że praca z dzieciakami to nie jest gorsza wersja pracy z dorosłymi. To osobny zawód, wymagający cierpliwości, której u siebie musiałem się dopiero nauczyć. Więcej o tym, jak dziś patrzę na pracę w akademii, napisałem w tekście o szkoleniu młodzieży w piłce nożnej i etapach rozwoju zawodnika.

Kluby, w których pracowałem jako pierwszy trener

Przeszedłem całą drabinę. Nie przeskoczyłem żadnego szczebla i uważam to za jedną z najcenniejszych rzeczy w moim CV. Trener, który zaczyna od Ekstraklasy, nie wie, jak wygląda praca bez fizjoterapeuty, bez analityka, bez drugiego kompletu koszulek. Ja to wiem, bo pracowałem w takich warunkach latami.

Samodzielna praca szkoleniowa - kluby i poziomy rozgrywkowe
KlubPoziomWarto odnotować
Hetman ZamośćII ligaPowrót do klubu, w którym zaczynałem jako zawodnik
KS PiasecznoIII i IV ligaPraca łączona z prowadzeniem grup młodzieżowych
KS ŁomiankiIV ligaPuchar Polski MOZPN 2001
Mazowsze GrójecIV ligaBudowa zespołu od podstaw kadrowych
Okęcie WarszawaIII ligaPraca z kadrą opartą o wychowanków
Pogoń Grodzisk MazowieckiIV ligaStabilizacja zespołu w rundzie wiosennej
Świt Nowy Dwór MazowieckiII ligaPierwsze poważne wyzwanie na zapleczu Ekstraklasy
Widzew ŁódźEkstraklasaObjęcie zespołu we wrześniu 2007, później praca w zarządzie klubu

Jako drugi trener pracowałem w Polonii Warszawa u boku Krzysztofa Chrobaka oraz w GKS Bełchatów z Orestem Lenczykiem. Z Bełchatowem zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski w sezonie 2006/07 i graliśmy w Pucharze UEFA. Rola asystenta jest w Polsce niedoceniana, a to często najtrudniejsza funkcja w sztabie. Musisz mieć własne zdanie i jednocześnie umieć je zostawić za drzwiami gabinetu, kiedy decyzja już zapadła. Nauczyłem się tam więcej niż na niejednym kursie, bo Lenczyk pracował w sposób, którego nie da się przeczytać w podręczniku.

Kursy, staże i to, co z nich naprawdę zostaje

Jeździłem na staże, kiedy jeszcze nie było to modne. AJ Auxerre we Francji w 2004 roku, International Coaching Course w Holandii pod skrzydłami tamtejszej federacji w 2007, FC Metz w 2008, seminarium World Class Coaching w Kansas City w 2009, wreszcie FC Getafe w Hiszpanii w 2010. Za większość płaciłem z własnej kieszeni i nie żałuję ani złotówki.

Powiem jednak rzecz, która niektórym się nie spodoba. Ze stażu nie przywozi się gotowej metody. Przywozi się dwa, może trzy szczegóły, które można wpleść we własną pracę. W Auxerre uderzyło mnie, jak mało czasu poświęcali na taktykę zespołową w młodszych rocznikach i jak dużo na technikę w ruchu. W Metz z kolei zobaczyłem, jak wygląda rzetelna komunikacja między sztabem a działem skautingu - nie e-mail raz na kwartał, tylko codzienna rozmowa. Holendrzy nauczyli mnie zadawać pytania zawodnikom zamiast dawać im gotowe odpowiedzi. Amerykanie, wbrew stereotypom, mieli najlepiej poukładaną stronę organizacyjną i planowanie sezonu. To wszystko trzeba było potem przełożyć na polskie realia, gdzie boisko rozmarza w marcu, a budżet kończy się w listopadzie. Jak to układam w praktyce, opisałem szerzej w materiale o metodyce treningu piłkarskiego, mikrocyklu i periodyzacji sezonu.

Sama ścieżka licencyjna to osobna historia. Droga od kursu UEFA C do dyplomu UEFA Pro zajmuje kilka lat, kosztuje sporo i wymaga udokumentowanej praktyki. Warto ją znać wcześniej, żeby nie tracić czasu na kursy, które i tak trzeba będzie powtórzyć. Wszystkie stopnie, wymagania wstępne i realne koszty rozpisałem w tekście o licencji UEFA Pro i pełnej ścieżce kursów trenerskich w Polsce.

Praca poza linią boczną - dyrektor sportowy i wiceprezes

Po zakończeniu pracy z zespołem Widzewa zostałem w klubie jako dyrektor sportowy i jednocześnie wiceprezes zarządu KS Widzew Łódź S.A. Trwało to do końca 2010 roku. W marcu 2011 podpisałem kontrakt z Polonią Warszawa jako dyrektor do spraw szkolenia i drugi trener.

To była zupełnie inna praca niż prowadzenie treningu i przez pierwsze miesiące czułem się jak ktoś, kto zna piłkę, ale nie zna klubu. Bo klub to nie tylko drużyna. To umowy, terminy licencyjne, relacje z menedżerami, kalendarz płatności, akademia, kwestie infrastrukturalne i dwadzieścia telefonów dziennie od ludzi, którzy chcą czegoś od ciebie. Trener myśli w cyklu tygodniowym, dyrektor sportowy w cyklu trzyletnim. Te dwie perspektywy potrafią się gryźć i widziałem wiele klubów, w których gryzły się tak mocno, że rozsypywało to całą strukturę. Szczegóły tej roli, zakres obowiązków i typowe błędy w budowaniu pionu sportowego opisałem na stronie poświęconej pracy dyrektora sportowego i budowie sztabu szkoleniowego w klubie.

Materiały tematyczne

Trener piłkarski w Polsce - jak wygląda ten zawód naprawdę

Ludzie pytają mnie czasem, czy warto iść w trenerkę. Odpowiadam zwykle pytaniem: a czy jesteś gotów zmieniać miasto co półtora roku? Bo to jest realna średnia. Praca szkoleniowca w polskiej piłce ma bardzo krótki horyzont, niezależnie od poziomu rozgrywek. Podpisujesz kontrakt na dwa lata, planujesz cykl na trzy, a rzeczywistość weryfikuje cię po ośmiu kolejkach bez zwycięstwa. To nie jest narzekanie, tylko opis warunków brzegowych, w których trzeba nauczyć się funkcjonować. Kto tego nie zaakceptuje, spali się w ciągu pięciu lat i wróci do pracy w szkole albo do prowadzenia sklepu sportowego.

Największym nieporozumieniem wokół tego zawodu jest przekonanie, że trener głównie prowadzi treningi. Trening to może dwadzieścia procent tygodnia pracy. Reszta to analiza materiału wideo z meczu własnego i przeciwnika, rozmowy indywidualne, planowanie mikrocyklu, uzgodnienia z fizjoterapeutą, konferencje prasowe, spotkania z zarządem, a przy niższych poziomach rozgrywkowych także dzwonienie po zawodników, załatwianie autokaru i pilnowanie, czy ktoś wypłacił premie. W klubach czwartoligowych trener bywa też kierownikiem, magazynierem i psychologiem. Wielu ludzi to zaskakuje. Sam byłem zaskoczony, gdy w Łomiankach okazało się, że nikt inny nie zamówi piłek, więc muszę to zrobić ja.

Druga sprawa to relacja z zawodnikami. Kiedy zaczynałem, obowiązywał model autorytarny. Trener mówił, zawodnik wykonywał, dyskusja nie istniała. Ten model umarł i dobrze, że umarł, choć zamiana nie przyszła bezboleśnie. Dzisiejszy piłkarz chce rozumieć, po co robi dane ćwiczenie. Ma dostęp do własnych danych z GPS, ogląda te same nagrania co ty, czyta o treningu w internecie i czasem wie więcej niż niejeden asystent sprzed dwudziestu lat. Jeśli nie potrafisz uzasadnić swoich decyzji, tracisz szatnię w trzy tygodnie. Nie chodzi o bycie kolegą, bo to inna skrajność i równie groźna. Chodzi o spójność. Zawodnik wybaczy ci surowość, ale nie wybaczy niekonsekwencji. Jeśli jednego karzesz za spóźnienie, a drugiego nie, bo strzelił w niedzielę dwa gole, przestajesz istnieć jako autorytet i żadne przemówienie tego nie odbuduje.

Trzeci element, który przez lata mocno się zmienił, to obieg informacji. Kiedyś sztab składał się z trenera, asystenta i masażysty. Dziś nawet w klubach z zaplecza Ekstraklasy pracują trener przygotowania motorycznego, trener bramkarzy, analityk, fizjoterapeuta, dietetyk i osoba odpowiedzialna za dane. To ogromny postęp, ale rodzi nowy problem: kto ustala priorytet. Widziałem sytuacje, w których trener motoryczny chciał obciążać we wtorek, analityk potrzebował sesji taktycznej, fizjoterapeuta blokował trzech zawodników, a szkoleniowiec zamiast zarządzać całością negocjował z własnym sztabem. Jasny podział kompetencji, ustalony na starcie, oszczędza pół sezonu nerwów. Trener musi być tym, który podejmuje ostateczną decyzję, ale musi też umieć słuchać, bo w tych ludziach siedzi wiedza, której sam nie ma.

Co się dzieje, gdy zrobi się to źle? Zwykle wszystko wygląda dobrze przez dwa miesiące. Potem zaczynają się urazy mięśniowe, bo nikt nie kontrolował sumy obciążeń. Pojawiają się kontuzje typu przeciążeniowego, najpierw u jednego zawodnika, potem u trzech z tej samej formacji. Zespół traci intensywność w drugich połowach, bo w rundzie przygotowawczej postawiono na objętość zamiast na jakość. Kibice mówią, że drużyna nie ma charakteru, a to zwykle nie kwestia charakteru, tylko kalendarza treningowego z listopada. Później dochodzi presja wyniku, trener skraca cykle, dokłada intensywność i pętla się zaciska. Klub zwalnia szkoleniowca, przychodzi nowy, robi trzy lekkie tygodnie, zespół nagle biega i wszyscy mówią o efekcie nowej miotły. Żadna miotła. Po prostu ktoś wreszcie dał zawodnikom odpocząć.

Jeśli miałbym doradzić coś młodemu trenerowi, powiedziałbym trzy rzeczy. Pierwsza: zbieraj własne notatki od pierwszego dnia, bo za dziesięć lat nie będziesz pamiętał, dlaczego dana jednostka wyszła dobrze. Druga: nie kopiuj metod z klubów, których warunków nie masz, bo model pracy Getafe przeniesiony na czwartą ligę w Grójcu zabije ci zespół. Trzecia: naucz się rozmawiać z ludźmi spoza boiska - z prezesem, z rodzicami, z dziennikarzem, ze sponsorem. Umiejętność prowadzenia treningu jest podstawą, ale to komunikacja decyduje o tym, jak długo dostaniesz szansę ten trening prowadzić. I jeszcze jedno, choć to już bardziej refleksja niż rada: ten zawód potrafi zabrać wszystko, jeśli mu na to pozwolisz. Weekendy, wakacje, obecność w domu. Warto od początku ustalić sobie granicę, bo nikt inny za ciebie tego nie zrobi.

Polecane strony

taśma rozprężna

Taśmy rozprężne do uszczelniania złączy w stolarce i konstrukcjach budowlanych. Różne szerokości i klasy odporności na warunki zewnętrzne.

https://izosystems.pl/601-tasma-rozprezna

okna pcv szczecin

Produkcja i montaż okien PCV w Szczecinie oraz okolicach. Pomiar, doradztwo w doborze profili i realizacja zamówień indywidualnych.

https://ms.szczecin.pl/

radca prawny Sochaczew

Kancelaria radcy prawnego w Sochaczewie. Obsługa firm, sprawy cywilne, gospodarcze i rodzinne, reprezentacja przed sądami.

https://kancelariaadamparsniak.pl/

kapibara pluszaki

Pluszowe kapibary w kilku rozmiarach, od małych maskotek po duże przytulanki. Materiały przyjazne dzieciom i certyfikowane wypełnienia.

https://pluszakmania.pl/kapibary

geodeta kraków

Usługi geodezyjne w Krakowie i regionie. Mapy do celów projektowych, podziały nieruchomości, tyczenia i inwentaryzacje powykonawcze.

https://geoexpress.eu/

skup złomu szczecin

Punkt skupu złomu i metali kolorowych w Szczecinie. Wycena na miejscu, transport większych partii i rozliczenie od ręki.

https://skup-zlomu.szczecin.pl/

kancelaria adwokacka białystok

Adwokat w Białymstoku prowadzący sprawy karne, rodzinne i odszkodowawcze. Porady prawne oraz obrona i reprezentacja procesowa.

https://alinakorzeniewska.pl/

konta współdzielone do gier

Dostęp do gier w modelu współdzielonym na konsole i PC. Tańsza alternatywa dla zakupu pełnych wersji pojedynczych tytułów.

https://gry-offline.pl/

Flagi reklamowe Producent

Flagi reklamowe, maszty i systemy ekspozycyjne prosto od producenta. Nadruki pełnokolorowe oraz realizacje na wymiar.

https://reklamatic.pl/

kasacja pojazdów

Stacja demontażu pojazdów z pełną obsługą formalności. Zaświadczenie o złomowaniu, odbiór auta i wyrejestrowanie w urzędzie.

https://www.auto-kurek.pl/

pozycjonowanie stron

Pozycjonowanie i optymalizacja stron internetowych w wyszukiwarce Google. Audyty techniczne, strategia treści i praca nad widocznością.

https://seomood.pl/

volkswagen poznań salon

Autoryzowany salon i serwis Volkswagena w Poznaniu. Samochody nowe, oferty finansowania oraz obsługa posprzedażowa.

https://rzepeckimroczkowski.pl/

Kocobluzy

Kocobluzy, czyli bluzy w formie ciepłego koca z kapturem. Rozmiary dla dzieci i dorosłych, wiele wzorów i kolorów.

https://kigumania.pl/kocobluzy