Po co w ogóle dzielimy szkolenie na etapy
Dziecko w wieku ośmiu lat i chłopak w wieku szesnastu to dwa różne organizmy, dwa różne układy nerwowe i dwie zupełnie różne głowy. Wydaje się to oczywiste, a mimo to wciąż spotykam trenerów, którzy prowadzą zajęcia z rocznikiem U9 tak, jakby to była mniejsza wersja drużyny seniorskiej. Ustawiają dzieciakom formacje, krzyczą o pozycji, robią kółka wokół boiska. To nie jest złośliwość z ich strony, tylko brak wiedzy o tym, co w danym wieku daje efekt, a co jest stratą czasu albo wręcz szkodzi.
Podział na etapy wynika z faktu, że układ nerwowy dojrzewa szybciej niż układ ruchu, a zdolność do abstrakcyjnego myślenia taktycznego pojawia się znacznie później, niż wielu trenerów zakłada. Okres między szóstym a dwunastym rokiem życia to najlepszy moment na kształtowanie koordynacji i techniki. Później też można się uczyć, ale nigdy już tak łatwo. Z kolei praca nad siłą maksymalną przed skokiem pokwitaniowym nie ma sensu, bo organizm nie ma czym na nią odpowiedzieć. Jeśli ktoś odwróci tę kolejność, dostanie zawodnika silnego i szybkiego, który nie potrafi przyjąć piłki pod presją. Takich w polskiej piłce widziałem setki.
Etapy szkolenia i priorytety pracy
Poniższy podział jest uproszczony, bo dzieci rozwijają się w różnym tempie i wiek metrykalny bywa mylący. Traktuj to jako ramę, nie jako sztywny harmonogram.
| Wiek | Etap | Priorytet | Czego unikać |
|---|---|---|---|
| U6-U8 | Zabawa i wszechstronność | Koordynacja, oswojenie z piłką, radość z gry | Ustawienia taktycznego i presji wyniku |
| U9-U11 | Nauczanie techniki | Prowadzenie piłki, drybling, uderzenia, gry małostronne | Długich kolejek do jednego ćwiczenia |
| U12-U13 | Technika w ruchu i decyzje | Technika pod presją czasu i przeciwnika | Wczesnej specjalizacji pozycyjnej |
| U14-U15 | Okres burzliwego wzrostu | Kontrola obciążeń, praca stabilizacyjna, cierpliwość | Dużych objętości skocznościowych i siłowych |
| U16-U17 | Taktyka zespołowa | Zasady gry w fazach, współpraca formacji | Rezygnacji z pracy nad techniką |
| U18-U19 | Przejście do seniorów | Intensywność meczowa, odpowiedzialność, gra o stawkę | Trzymania zawodnika w juniorach na siłę |
Najtrudniejszy jest przedział U14-U15. Tam wszystko się rozjeżdża. Jeden chłopak urósł piętnaście centymetrów w rok i przestał panować nad własnym ciałem, drugi wygląda jak dziecko i przegrywa każdy pojedynek. Trener, który w tym momencie wybiera tych większych, robi klubowi krzywdę na lata. Bo za trzy lata role się odwrócą, tylko tego mniejszego już dawno w klubie nie będzie.
Efekt daty urodzenia i selekcja
To zjawisko ma nazwę, ale i bez niej każdy praktyk je zna. W rocznikach młodzieżowych ogromną przewagę mają zawodnicy urodzeni w pierwszych miesiącach roku. Różnica jedenastu miesięcy w wieku dwunastu lat oznacza często kilkanaście centymetrów wzrostu i zupełnie inny poziom dojrzałości. Statystyki w akademiach w całej Europie pokazują ten sam obraz: styczeń, luty i marzec dominują, listopad i grudzień prawie nie istnieją.
Co z tym zrobić? Po pierwsze, mieć tego świadomość przy każdej decyzji selekcyjnej. Po drugie, oceniać zawodnika przez pryzmat tego, co potrafi z piłką, a nie tego, jak wygrywa pojedynki fizyczne. Po trzecie, prowadzić dokumentację wieku biologicznego, choćby w najprostszej formie pomiaru wzrostu co kwartał. Kilka polskich akademii już to robi i widać różnicę w tym, ilu zawodników dochodzi do zespołu seniorskiego. Po czwarte, nie zamykać drzwi. Chłopak odrzucony w wieku trzynastu lat powinien mieć realną możliwość powrotu w wieku szesnastu, a nie usłyszeć, że pociąg odjechał.
Prosta zasada, którą stosowałem: jeśli mam wątpliwość między dwoma zawodnikami o podobnym poziomie, zostawiam młodszego biologicznie. On jeszcze nie pokazał, na co go stać, a ten dojrzalszy pokazał już prawie wszystko.
Jak wygląda dobrze prowadzona akademia
Akademia to nie jest zbiór drużyn dzielących jedno logo. To system z określoną filozofią gry, wspólną metodyką i przepływem zawodników w górę. Jeśli każdy trener robi swoje, klub produkuje przypadkowych piłkarzy i cały efekt zależy od tego, kto akurat trafi na dobrego szkoleniowca w rocznikach starszych.
- Spisany model gry obowiązujący od najmłodszych grup, dostosowany do wieku, ale spójny w zasadach.
- Koordynator szkolenia, który realnie ogląda treningi, a nie tylko podpisuje dokumenty.
- Regularne spotkania trenerów wszystkich roczników z omówieniem konkretnych zawodników.
- Zasada przesuwania w górę zdolnych zawodników na treningi ze starszym rocznikiem, choćby raz w tygodniu.
- Kontakt z pierwszym zespołem, żeby najstarsi juniorzy widzieli, dokąd prowadzi ta droga.
- Jasna komunikacja z rodzicami, ustalona na początku sezonu, a nie improwizowana po każdej porażce.
Ostatni punkt bywa trudniejszy niż cała reszta razem wzięta. Rodzice są nieodłączną częścią tego świata i najczęściej chcą dobrze, tylko nie zawsze wiedzą jak. Kiedy tata krzyczy z linii bocznej sprzeczne polecenia z tymi od trenera, dziecko przestaje podejmować decyzje i zaczyna grać ze strachu przed błędem. A piłka młodzieżowa polega właśnie na popełnianiu błędów. Warto to powiedzieć rodzicom wprost, na pierwszym zebraniu, spokojnie i bez pretensji. Potem połowa problemów znika.
Najczęstsze błędy w pracy z młodzieżą
Pierwszy i najgroźniejszy to gra o wynik za wszelką cenę w młodszych rocznikach. Trener ustawia zespół tak, żeby wygrywać turniej U11, więc gra długimi podaniami, ustawia najsilniejszego chłopaka z tyłu i każe wybijać. Turniej wygrany, zawodnicy niczego się nie nauczyli. Po kilku latach żaden z nich nie potrafi wyjść z piłką spod pressingu, bo nigdy nie musiał. Zrozumienie, że w młodzieży wynik jest produktem ubocznym, a nie celem, zajęło mi osobiście sporo czasu i nie będę udawał, że przyszło mi to naturalnie.
Drugi błąd to nadmiar meczów i turniejów. Dziecko grające czterdzieści spotkań w sezonie plus turnieje halowe zimą nie ma kiedy trenować. Trzeci to zbyt wczesne przypisanie pozycji. Chłopak, który w wieku dziesięciu lat zostaje bramkarzem, bo jest najwyższy, nigdy nie sprawdzi, czy nie byłby lepszym napastnikiem. Czwarty to kopiowanie treningu seniorskiego, w tym objętości biegowych, które w tym wieku nie mają uzasadnienia. Piąty, subtelniejszy, to brak indywidualnej informacji zwrotnej. Zawodnik przez cały sezon nie usłyszał ani razu, nad czym konkretnie ma pracować, bo trener komunikował się wyłącznie z całą grupą.
Skutki tych błędów widać dopiero po latach i to jest największy problem tej pracy. Nikt nie rozliczy trenera U12 za to, że w wieku dziewiętnastu lat jego zawodnicy nie potrafią grać. Wtedy będzie już pracował gdzie indziej, a odpowiedzialność spadnie na tego, który akurat prowadzi juniorów starszych. Dlatego tak ważny jest ktoś, kto patrzy na całość systemu, czyli koordynator albo dyrektor szkolenia. Ta funkcja to temat sam w sobie i opisałem ją szerzej przy okazji pracy dyrektora sportowego i organizacji pionu szkoleniowego.
Kwalifikacje trenera młodzieżowego
Panuje przekonanie, że do pracy z dziećmi wystarczy najniższy stopień licencji, a poważni ludzie zajmują się seniorami. To myślenie zrobiło polskiej piłce ogromną szkodę. Praca z rocznikiem U10 wymaga innych, wcale nie mniejszych kompetencji: umiejętności organizacji zajęć dla dwudziestu ruchliwych dzieciaków, wiedzy o rozwoju motorycznym, cierpliwości i talentu do tłumaczenia rzeczy prostym językiem. Nie każdy dobry trener seniorów poradziłby sobie z tym choćby przez tydzień.
W systemie UEFA istnieje osobna specjalizacja młodzieżowa i warto ją rozważyć, jeśli ktoś wiąże przyszłość z akademią. Daje konkretną wiedzę, a przy okazji sygnał dla klubu, że kandydat traktuje ten obszar poważnie, a nie jako przystanek w drodze do seniorów. Cały układ stopni, wymagań i kosztów rozpisałem osobno przy okazji licencji UEFA Pro i ścieżki kursów trenerskich.
Na koniec rzecz, która nie mieści się w żadnej tabeli. Praca z młodzieżą daje satysfakcję innego rodzaju niż praca z zespołem seniorskim. W Ekstraklasie liczysz punkty i po sezonie wiesz dokładnie, ile byłeś wart. W akademii nie dostaniesz takiej odpowiedzi nigdy. Dowiesz się za osiem lat, przypadkiem, gdy zobaczysz w telewizji chłopaka, którego uczyłeś przyjmować piłkę, i pomyślisz sobie, że może w czymś pomogłeś. Może. Nigdy nie będziesz miał pewności. Trzeba to zaakceptować, bo inaczej ta praca będzie ciągłym rozczarowaniem. Sposób planowania samych zajęć, obciążeń i cyklu tygodniowego jest w gruncie rzeczy podobny na każdym poziomie, tylko proporcje się zmieniają, o czym piszę w tekście o metodyce treningu piłkarskiego i budowie mikrocyklu. A o tym, jak z młodzieżowego boiska trafia się do ligowej ławki trenerskiej, opowiadam na stronie o mojej drodze zawodowej.